Choroby błony śluzowej i wykrywanie wad wzroku w dzieciństwie

Chorobom błony śluzowej i przyzębia poświęca się znacznie mniej uwagi niż zwyrodnieniom zębowym. Martwi nas najmniejszy ból w którymkolwiek z trzonowców, ale niepokojące plamki krwi w umywalce zazwyczaj składamy na karb nadmiernie wrażliwych dziąseł. Świadome ignorowanie problemu może jednak wiązać się z nieprzyjemnymi konsekwencjami. Jakie schorzenia towarzyszą śluzówce i przyzębiu?

Z dziąsłami nie ma żartów

Do najpowszechniejszych dolegliwości należą afty pojawiające się po wewnętrznej stronie policzka bądź ust. Występują na skutek mechanicznego uszkodzenia tkanki (na przykład z powodu noszenia aparatu ortodontycznego lub protezy wykończonej metalowymi elementami), niemniej częste nawroty aft mogą wiązać się z zaburzeniami odporności. W takim wypadku, oprócz wizyty u periodontologa, warto przebadać się na obecność potencjalnych niedoborów witaminowych. Pleśniawki są z kolei typową przypadłością wczesnodziecięcą – za utworzenie ranek odpowiadają drożdżaki, które wykorzystują słabo jeszcze rozwiniętą u niemowląt florę bakteryjną. Pleśniawek unikniemy, gdy zadbamy o czystość wszystkiego, co może się znaleźć w ustach dziecka, wliczając w to zwłaszcza smoczki czy łyżki.

Choroby przyzębia są o tyle przebiegłe, że początkowo nie wykazują jakichkolwiek objawów poza sporadycznym krwawieniem. Nieustępująca dolegliwość może świadczyć o zapaleniu dziąseł, które wymaga leczenia u stomatologa. Odsłonięte szyjki zębowe są z kolei asumptem do powstania poważniejszych zwyrodnień – rozchwianych i osłabionych zębów, czyli paradontozy. Na tym etapie rozwoju schorzenia najlepiej szybko skontaktować się z dentystą. Jeśli szczególnie interesuje nas periodoncja Szczecin ma do zaoferowania wielu profesjonalistów podejmujących się tego rodzaju praktyki. Oba kluczowe obszary (sfera dziąseł i sfera zębów) są ze sobą nierozerwalnie połączone. Lepiej o tym pamiętać, gdy po raz kolejny zignorujemy drobny pęcherzyk, który od dłuższego już czasu utrudnia nam spożywanie posiłków.

Nieszczęścia młodych okularników

Szybka reakcja ze strony rodziców może sprawić, iż konkretny problem okulistyczny zostanie zaleczony, zanim jeszcze zdąży przekształcić się w trwałą wadę. Ten sam schemat działania tyczy się krótkowzroczności, astygmatyzmu i zeza, które są najczęściej spotykanymi dolegliwościami wśród najmłodszych. Specjalne soczewki, zasłanianie słabszego oka, ćwiczenia poprawiające wytrzymałość mięśni – wszystkiemu można skutecznie zaradzić, o ile zajmiemy się tym odpowiednio wcześnie, gdy dziecko wciąż dorasta.

Warto pamiętać, że współcześnie nasze pociechy są narażone na obecność niebieskiego światła emitowanego przez ekrany smartfonów, tabletów i laptopów już od najmłodszych lat. Wizyta u specjalisty niekoniecznie musi być spełnieniem najgorszych koszmarów. Doświadczony okulista dziecięcy poradzi sobie z łobuzem i przy pomocy indywidualnie dobranej terapii pozbędzie się większości kłopotów. Przyszłość dziecka będzie się malować w jaśniejszych, a przede wszystkim wyraźniejszych barwach.

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

pięć × 5 =